
Jak sama nazwa wskazuje, jest n-tym z kolei tributem dla tego kultowego brytyjskiego zespołu. Ich utwory były już nagrywane chyba we wszystkich możliwych stylach, tym razem przerobiono je na coś, czego moje stosunkowo wąskie (przynajmniej jeśli chodzi o nazywanie gatunków) horyzonty muzyczne z całą pewnością nazwać nie potrafią, ale wszystko wskazuje na to, że jest to trip hop.
W każdym razie, mamy tu delikatne, kobiece wokale, trochę gdzieniegdzie zahaczające o R&B, elektroniczne, ambientowe, niekiedy trochę jazzujące brzmienia w tle i hiphopującą perkusję. Całość działa kojąco i uspokajająco, ale jak sprawdza się w połączeniu z niesamowicie energetyczną w oryginale muzyką Floydów?
Podsumowując, Pink Floyd Redux to nadspodziewanie udana produkcja. Oczywiście nie jest idealna, i ma parę zgrzytów. Nie ma się też co łudzić, że zastąpi genialne oryginały. Jest to jednak niewątpliwie ciekawy eksperyment, którego słucha się nadzwyczaj dobrze.
01 Julie C - Breathe 04:04
02 Pascale Picard - Wish You Were Here 03:29
03 Giselle Webber - Keep Talking 05:10
04 Ali Slaight - Learning To Fly 04:14
05 Sarah Slean - Us And Them 06:51
06 Giselle Webber - Another Brick In The Wall 04:40
07 Samina - Money 04:35
08 Parcale Picard - Shine On You Crazy Diamond 05:52
09 Ali Slaight - Hey You 06:02
10 Sarah Slean - Comfortably Numb 05:49
11 Lulu Hughes - The Great Gig In The Sky 04:41
12 Lulu Hughes - Time 04:23
Pass: maocserves
0 komentarze:
Prześlij komentarz